
Niezdrowy styl życia, stres, choroby serca – to najczęstsze przyczyny problemów z erekcją. Mało kto jednak zalicza do nich również próchnicę i zapalenie dziąseł, a jak dowodzą badania naukowe, mężczyźni z zaniedbaniami w obszarze uzębienia, znacznie częściej doświadczają zaburzeń potencji. Z czego to wynika?
Doniesienia o powiązaniu pomiędzy zdrowiem jamy ustnej a problemami z erekcją pojawiły się już kilka lat temu. Wyniki badań opublikowanych wówczas w magazynie Journal of Periodontical nie pozostawiają złudzeń, że zarówno próchnica, jak i choroby dziąseł mają wpływ na zdolność do osiągania erekcji. Wśród 70 przebadanych mężczyzn aż 4 na 5 miało objawy przewlekłego zapalenia przyzębia i jednocześnie skarżyło się na poważne zaburzenia erekcji. Warto także wiedzieć, że pierwsze problemy z potencją u wielu mężczyzn naturalnie pojawiają się po 30 roku życia, a zatem dbałość o zdrowie jamy ustnej jest wówczas szczególnie istotna, aby nie zwiększać ich skali. Więcej
Kiedy nie dbamy należycie o higienę jamy ustnej, wkraczamy na niebezpieczną drogę wiodącą prosto w kierunku cukrzycy typu 2. Powód? Bakterie Porphyromonas gingivalis, które uznawane są za główną przyczynę rozwoju chorób przyzębia, poprzez uszkodzenie metabolizmu mięśni szkieletowych mogą doprowadzić do powstania zespołu metabolicznego.
Do takich wniosków doszli badacze z Tokyo Medical and Dental University. Ciąg przyczynowo-skutkowy tego zjawiska jest wieloetapowy i wielowątkowy, ale prowadzi ostatecznie do uznania zakażenia bakteriami P. gingivalis za pierwotną przyczynę metabolicznego rozstroju organizmu.
Krok po kroku: od zakażenia Porphyromonas gingivalis do zespołu metabolicznego
Naukowcom nie udało się jeszcze wyjaśnić wszystkich mechanizmów tego skomplikowanego procesu, ale wytyczono główne jego etapy:
Światło jest w gabinetach dentystycznych wykorzystywane powszechnie do utwardzania materiałów żywicznych i kompozytów, z których wykonywane są plomby dentystyczne. Fotopolimeryzacja powoduje, że dochodzi do bardzo dobrego połączenia pomiędzy powierzchnią wypełnienia, a tkankami zębów. Dzięki pracom naukowców z Tokio Medical and Dental University wiemy, że światło – już w paśmie UV – może zostać wykorzystane w stomatologii i ortodoncji w drugim kierunku, mianowicie do niszczenia substancji, które sklejają wypełnienie z zębem, lub które mocują zamki ortodontyczne na szkliwie.
Jeśli substancje, które mają za zadanie umocować wypełnienie w zębie, potraktuje się promieniowaniem w zakresie światła widzialnego o długości fali, które nasze oczy postrzegają jako niebieską, uruchamiana jest reakcja polimeryzacji. W efekcie – dotychczas miękka masa polimerowa zaczyna twardnieć. Dzięki temu plomba dentystyczna osadzona w zębie nie wypada z niego nawet pod wpływem silnych wstrząsów. Tak niezawodne mocowanie to niewątpliwa zaleta, kiedy wypełnienie ma pozostać w zębie na wiele lat. Jeśli jednak jest to wypełnienie tymczasowe i w krótkim czasie po założeniu ma być usunięte, solidne mocowanie staje się wadą i trzeba użyć nieraz sporych sił mechanicznych, aby plombę z zęba usunąć. To oznacza z kolei narażenie zęba na ryzyko urazu – szczególnie, jeśli ścianki po opracowaniu ubytku są cienkie. Więcej
Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco wykazali, że w jamie ustnej istnieją dwa przeciwstawne obozy bakterii. Patogeny powodujące choroby przyzębia to czyste, patologiczne zło – doprowadzają do rozwoju raka jamy ustnej.
Bakterie powodujące choroby przyzębia nie tylko doprowadzają do paradontozy, ale także wydatnie i skutecznie sprzyjają rozwojowi raka jamy ustnej. Na szczęście istnieją też bakterie probiotyczne, które potrafią hamować powstawanie raka jamy ustnej i aktywnie zwalczać bakterie chorób przyzębia.
Bakterie choroby przyzębia a rak jamy ustnej
Rozwojowi raka jamy ustnej na pewno sprzyjają trzy typy mikroorganizmów, które niszczą tkanki przyzębia – Porphyromonas gingivalis, Treponema denticola, Fusobacterium nucleatum. Patogeny te przyczyniają się do rozwoju jednego z najbardziej agresywnych nowotworów jamy ustnej – raka płaskonabłonkowego jamy ustnej. Stanowi on aż 90% wszystkich nowotworów jamy ustnej i, niestety, cechuje się bardzo niskim wskaźnikiem przeżywalności 5-letniej. Więcej
Rekomendowanym materiałem diagnostycznym dla SARS-CoV-2 jest wymaz z nosogardzieli, jednak wciąż poszukuje się materiałów alternatywnych oraz prostszych metod umożliwiających pacjentom samodzielne pobieranie próbki do badań w warunkach domowych. Metod bezpiecznych, które nie wymagają wizyty w gabinecie lekarskim, szpitalu czy innym wyspecjalizowanym ośrodku wykonującym testy i – tym samym – znacznie ograniczają ryzyko związane z narażeniem na SARS-CoV-2. Dlatego od miesięcy różne zespoły badawcze na całym świecie analizują zasadność i efektywność wykorzystania śliny w charakterze materiału zastępczego. Procedura pobrania próbki śliny nie jest tak niekomfortowa jak pobranie wymazu z części nosowej gardła – naukowcy mają nadzieję, że zachęci to pacjentów do badań.
FDA daje zielone światło, ale…
W maju amerykańska agencja ds. żywności i leków, FDA (Food and Drug Administration), zatwierdziła pierwszy „domowy” test diagnostyczny oparty na próbkach śliny, umożliwiający pobranie materiału przez pacjenta za pomocą specjalnego zestawu do samodzielnego pobierania. Próbkę śliny pacjenci odsyłają w odpowiednio przygotowanym i zapieczętowanym opakowaniu do laboratorium Rutgers Clinical Genomics w celu badania na obecność SARS-CoV-2. Test jest dostępny na receptę, którą pacjent może uzyskać podczas konsultacji telemedycznej. Co istotne, FDA wydała zgodę na stosowanie nowej metody diagnostycznej w przypadkach nagłych („emergency use”) i ograniczyła zezwolenie tylko do testów molekularnych wykonywanych w Rutgers Clinical Genomics Laboratory z użyciem próbek śliny pobranych za pomocą ich autoryzowanego zestawu do samodzielnego pobierania. Więcej
Cukrzyca typu 2 (type 2 diabetes; T2D) wiąże się ze skróceniem oczekiwanej długości życia o dziesięć lat i przewlekłymi powikłaniami, m.in. kardiologicznymi; dwukrotnie zwiększa również ryzyko zapalenia przyzębia. Według dostępnych danych niemal wszyscy pacjenci z T2D chorują jednocześnie na zapalenie przyzębia.
Odontolodzy z Universidad de Chile poszukiwali wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, czy leczenie periodontologiczne, tzn. skaling i wygładzenie powierzchni korzeni (scaling and root planing; SRP), może poprawiać kontrolę metaboliczną i zmniejszać ogólnoustrojowy stan zapalny u pacjentów z cukrzycą typu 2 i zapaleniem przyzębia. Dokonali przeglądu 349 tytułów i streszczeń z baz MEDLINE i Cochrane Library, które gromadzą wiarygodne i aktualne dane biomedyczne, szczegółowiej ocenie poddali 57 artykułów i wyselekcjonowali 9, które spełniały rygorystyczne kryteria włączenia do przeglądu systematycznego i metaanalizy. Dlaczego właśnie te?
Przeglądy systematyczne z metaanalizą znajdują się na szczycie piramidy EBM (evidence based medicine), czyli medycyny opartej na faktach. Piramida EBM odzwierciedla hierarchię dowodów naukowych – na tej podstawie można oceniać jakość i wiarygodność danych: na szczycie umieszcza się oczywiście badania najbardziej wiarygodne i najwyższej jakości. Więcej
Mastyks – miękką, gumowatą żywicę, którą pozyskuje się z łodygi drzewa pistacjowego, od wieków stosowano jako opatrunek na rany w Kurdystanie i Iranie. Był to bowiem bezpieczny, skuteczny i tani lek wspomagający gojenie. Niedawno dowiedzieliśmy się, że żel zawierający olejek z mastyksu może również znacząco wspomagać leczenie zapalenia przyzębia. I robi to lepiej od chlorheksydyny.
Zauważyli to uczeni ze szkół dentystycznych University of Sulaimani w irackim Kurdystanie. Przeprowadzili ciekawy eksperyment, z którego wynika, że miejscowe zastosowanie na zmienione zapaleniem tkanki przyzębia żelu zawierającego olejek eteryczny pozyskany z mastyksu z drzewa pistacjowego, pomaga w leczeniu tej choroby. Co więcej – zabezpiecza także przed resorpcją (ubytkiem) kości wyrostka zębodołowego, a także zmniejsza ilość prozapalnych cząstek w przyzębiu. Choć badanie na razie zostało przeprowadzone na szczurach, jego wyniki mogą zostać wykorzystane do wytworzenia skutecznych, naturalnych środków wspomagających leczenie zapalenia przyzębia u ludzi. Tym bardziej, ze stawką jest tutaj ochrona kości wyrostka zębodołowego przed utratą. Więcej
Woda gazowana – orzeźwia, koi pragnienie, a co najważniejsze – wydaje się zdrowszą alternatywą dla soków, napojów izotonicznych albo Coca-Coli. Mało kto jednak myśli o tym, czy jest ona zdrowa dla naszych zębów. Stomatolodzy nie mają na ten temat dobrych wieści. Dlaczego woda gazowana niszczy uzębienie i jak ją pić, by zminimalizować jej szkodliwość?
Utrzymanie odpowiedniego poziomu kwasowości w jamie ustnej to klucz do zdrowych zębów. Za poziom taki uznaje się pH wynoszące około 7. Przy niższym poziomie pH szkliwo narażone jest na demineralizację i erozję, a te prowadzą do nadwrażliwości zębów i do próchnicy. Niestety, tradycyjna woda gazowana obniża poziom pH w jamie ustnej, gdyż jej wartość pH waha się w granicach 5-6. Co prawda i tak wypada ona znacznie lepiej w porównaniu z Coca Colą, której pH wynosi około 2,5, ale wciąż stanowi istotne zagrożenie dla naszego uzębienia. Więcej
Natura jeszcze nie raz nas zaskoczy. Okazało się, że proszki do sporządzania czekolady na gorąco, które słodzone są wegańskimi naturalnymi słodzikami ze stewii, nie tylko chronią zęby przed próchnicą, ale także pomagają pielęgnować skórę.
Zespół naukowców z uniwersytetów medycznego i farmaceutycznego oraz rolniczego w Rumunii postanowił przebadać proszki do sporządzania czekolady na gorąco, w których recepturze zastosowano naturalne słodziki. Celem badania było zbadanie wartości odżywczych produktów, ich profilu toksykologicznego in vitro, zawartości polifenoli, a także ocena aktywności przeciwutleniającej, przeciwpróchnicowej i przeciwdrobnoustrojowej. Okazało się, że próbki proszku czekolady na gorąco wykazywały nie tylko działanie zabezpieczające przed próchnicą zębów, ale także wysoką bioaktywność użyteczną w pielęgnowaniu skóry i w leczeniu dotykających ją dolegliwości. Więcej
Przyjęło się twierdzenie, że sport to zdrowie. Istotnie, wszelka forma aktywności fizycznej korzystnie wpływa na naszą kondycję i samopoczucie. Okazuje się jednak, że sport może mieć także skutki uboczne, a do takich zaliczyć należy między innymi zwiększoną tendencję do występowania problemów stomatologicznych. Z czego wynika gorszy stan uzębienia u sportowców?
Powiązanie pomiędzy aktywnością fizyczną a zdrowiem jamy ustnej to nie przypuszczenie, a fakt, oparty na badaniach. Zostały one opublikowane w magazynie British Journal of Sports Medicine. Wyniki pokazują, że 40% z przebadanej grupy brytyjskich piłkarzy boryka się z problemami ubytków w zębach. Co więcej, aż u 53% badanych zdiagnozowano erozję szkliwa, która uważana jest za najbardziej agresywny przejaw utraty twardych tkanek zębowych, prowadzący do przykrych dolegliwości związanych z nadwrażliwością zębów.
Gorszy stan uzębienia dotyczy jednak nie tylko piłkarzy. Inne badania, w których udział wzięło 352 sportowców z 11 dyscyplin sportowych, również potwierdzają, że aktywność fizyczna ma powiązanie z gorszym stanem uzębienia. Aż u 49% przebadanych stwierdzono próchnicę, mimo iż 94% deklarowało, że szczotkuje zęby dwa razy dziennie. Co zatem jest powodem problemów stomatologicznych u sportowców? Więcej
Wysoka odwiedzalność serwisu sprawia że bez problemu dotrzesz do swoich nowych klientów!
Wystarczy że dodasz swój gabinet w ogłoszeniach portalu - szybko i zupełnie za darmo!
Dzięki promowaniu zyskają również Twoi klienci którzy łatwo Cię odnajdą!
Nadal się wahasz? Kliknij:
Dowiedz się więcej
Rozwiń