SERDECZNIE Zapraszamy do naszego gabinetu: ul. Witkiewicza 75, 44-102 Gliwice, TEL. +48 500 701 500
1
Dentyzm, czyli wędrówka po stomatologach :)
19 stycznia 2015 --- Drukuj

Nie szukajcie słowa „dentyzm” w słowniku języka polskiego, bo go tam nie ma. To autorski pomysł portalu Dentysta.eu na nazwanie dotychczas nienazwanego, czyli zdobywającego coraz większą popularność wśród Polaków zjawiska wędrowania po gabinetach stomatologicznych, aby zdobyć wymarzony, piękny i modny uśmiech. Z racji tego, że słowo dentyzm jednoznacznie kojarzy się z zębami, brzmi modnie i profesjonalnie, idealnie nadaje się do tego celu.

Dentyzm – kaprys nowomody czy światopogląd?

Ponoć zjawiska oficjalnie nienazwane nie istnieją, ale dentyzm temu przeczy. Polaków wędrówki po gabinetach stomatologicznych to fakt. Dentyzm w naszym kraju to już nie trend niszowy a jeszcze nie tak masowy, jak np. w USA. Dlatego nie jest – jeszcze – zagrożeniem dla popularności lidera wśród kierunków zachowań kulturowych, czyli shoppingu, ale już (!) zainteresowanie nim można porównywać do tego, jakim cieszy się clubbing czy churching. Osobie, która stomatologa odwiedza raz na kilka lat i nie połknęła jeszcze „bakcyla” robienia dla swojego uzębienia znacznie więcej ponad standardowe leczenie próchnicy, wędrówka po gabinetach stomatologicznych podejmowana z chęci uzyskania uśmiechu jak z żurnala, może wydawać się co najmniej dziwna. Ci, którzy pierwszą fazę dentyzmu mają za sobą, wiedzą, że odbywanie wizyt u dentysty potrafi wciągać tak samo, jak cotygodniowe eskapady do sklepów, nocnych klubów czy odbywane najczęściej z tą samą częstotliwością wizyty w kościołach. W clubbingu trudno doszukiwać się głębszej idei, bo pasjonatów tego trendu łączy chęć świetnej zabawy, bycia na topie i na czasie i tzw. bywania. Shopping poprzez „polowanie” na produkty materialne ma zaspokoić chęć posiadania i instynkt łowiecki, a churching – o filozofii głębszej, bo dotykającej spraw wiary – poprzez poszukiwanie najlepszej dla siebie świątyni, umożliwia poznanie wielu miejsc i zwyczajów w nich panujących. Gdyby spojrzeć na dentyzm przez pryzmat tych trzech nurtów, dałoby się w Polaków wędrówce po gabinetach dostrzec podobieństwo do każdego z wymienionych trendów: ponieważ pacjenci praktykujący dentyzm chcą MIEĆ piękny uśmiech, BYĆ cool i korzystać z najlepszych rozwiązań, a chęć ta wynika coraz częściej z głębokiej WIARY, że każda wizyta u dentysty to inwestycja we własne zdrowie i świetne samopoczucie.

Mentalność do unowocześnienia

Kompleksowe odrestaurowanie zaniedbanej urody uśmiechu jest kosztowne. Z tego powodu wydawać by się mogło, że systematyczna troska o zęby i regularne wizyty u dentysty powinny leżeć u podstaw działań podejmowanych przez tych, którym własny piękny uśmiech leży na sercu. Nic bardziej mylnego. Wielu stomatologów obserwuje zjawisko zupełnie inne: spora część pacjentów zgłasza się do gabinetu raz na kilka lat, aby wykonać generalny „remont” w jamie ustnej i zapomnieć o dentyście na kolejne lata. A przynajmniej do czasu poważniejszej awarii uzębienia.

Z ankiety „Uśmiech a status społeczny” przeprowadzonej w latach 2011-2013 przez portal Dentysta.eu wynika, że czynnik ekonomiczny to tylko jeden z elementów ograniczających popularność systematycznych wędrówek po gabinetach stomatologicznych. Dzięki przytoczonemu badaniu wiemy, że wzrost popularności dentyzmu w naszym kraju hamowany jest między innymi przez mentalność Polaków: bowiem wszyscy ankietowani – i to niezależnie od tego, jak oceniają kondycję i piękno własnego uzębienia – wierzą, że uroda uśmiechu to ważny element w kontaktach międzyludzkich, ale zaledwie 1/3 byłaby skłonna byłaby zostawić kilka tysięcy złotych w gabinetach stomatologicznych, aby móc poszczycić się uśmiechem marzeń.

Iskra zapalna

Polak zachowuje się jak ser szwajcarski, ponieważ do naprawy i upiększenia własnego uzębienia najczęściej długo dojrzewa i bywa, że proces ten jest na tyle powolny, że skutkuje powstaniem dziur – oczywiście w zębach. Jednak każdy rozsądny wcześniej czy później wpada w fazę chęci poprawienia urody lub kondycji swojego uśmiechu na różne sposoby: od leczenia zębów, poprzez wybielanie, wymianę protez na lepsze i nowocześniejsze, aż po dentystyczne zabiegi anti-aging w jamie ustnej. Przyczyn takiego zachowania mogą być setki, lecz najczęściej są to bardzo istotne z punktu widzenia konkretnej osoby zdarzenia losowe, które dopiero mają nadejść albo też okoliczności przeszłe, które miały poważny wpływ na życie osobiste lub zawodowe: poszukiwania „drugiej połówki”, ślub i wesele (własne lub kogoś bliskiego), poszukiwanie pracy czy zmiana stanowiska zawodowego i wynikające z tego częstsze kontakty z mediami czy kontrahentami. Peregrynację po gabinetach stomatologicznych Polacy potrafią jednak podjąć również z zupełnie zaskakujących przyczyn, jak chociażby z chęci zmiany kształtu kłów czy szerokości diastemy. Jak widać, każdy powód jest dobry, aby zacząć odwiedzać gabinety stomatologiczne. Dla wielu wędrówka taka z czasem staje się prawdziwym hobby, jednym z najzdrowszych i uprawianym przez całe życie.

W miarę jedzenia apetyt rośnie

Zachowania Polaków dotyczące wędrówek po gabinetach stomatologicznych nie różnią się od obserwowanych u pacjentów dentystów w krajach, gdzie i usługi stomatologiczne, i wymagania klientów stoją na wysokim poziomie. Co więcej: w naszym kraju, podobnie jak w innych, można mówić o dentyzmie dla nowicjuszy i zaawansowanych. Działania tych pierwszych skupiają się na poszukiwaniu najlepszego dentysty, ortodonty czy protetyka oraz na wyborze gabinetu, który z jakichś powodów uznany zostaje za ten najwłaściwszy (bo najładniejszy, z najbardziej uprzejmą obsługą, szeroką ofertą podstawową, itp.). Bywa, że pacjentowi, który połknął „bakcyla” dentyzmu, jak każdemu hobbyście, systematyczne chodzenie do stomatologa i słyszenie w kółko po przeglądzie, że zęby są zdrowe, przestaje w pewnym momencie wystarczać. Taka osoba często wkracza w dentyzm zaawansowany, czyli kieruje swoje zainteresowanie ku usługom wysoko specjalistycznym i nowinkom. Jeśli dotychczas odwiedzany gabinet takich usług nie zapewnia, pacjent zaczyna kolejną wędrówkę po dentystach i szuka tak długo, aż znajdzie to, czego chce.

 

Z obserwacji zachowań polskich pacjentów wynika, że wędrowanie po gabinetach dentystycznych, zjawisko nabierające w naszym kraju rozmachu, choć nadal oficjalnie nienazwane, to coś więcej niż tylko sezonowa ciekawostka w modnym stylu życia. To nowy, „politycznie poprawny” dla II dekady XXI wieku nurt, który ma moc kształtowania zdrowego światopoglądu i – miejmy nadzieję – z czasem zmieni Polaków w naród uśmiechnięty bez przerwy (między zębami ;)).

Komentarzy: 1

Dodano 23.12.2016

dobry artykuł. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


siedem − 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

NEWSLETTER
Chcesz być na bieżąco i wiedzieć o najnowszysch zdarzeniach przed innymi? Zapisz się do naszego newslettera!

Menu

Zwiń menu >>